,,Oto Alka"

ROZDZIAŁ I
W którym poznajemy pandę Alkę407

Alka407 była raczej spokojną pandą. Dlatego nagłe zajście jej mamy w ciążę było prawie że szokiem. Zdarzyło się to 4 lata temu i odmieniło Alkę tak, że nie da się tego opisać. Od tego momentu musiała bawić się z bratem (no bez żartów - ona przecież miała już 12 lat i nie miała ochoty na zabawę...), musiała chodzić na spacery z bratem, musiała wszyyystko robić z bratem! To było nie fair, bo brat miał dopiero 3 lata i chyba nie potrzebował tak dużo ruchu jak Alka... Nie żeby Alka chciała zrzucić zbędne kilogramy (których raczej nie miała). I jeszcze okropniejsze było to, że to mama wybierała imię Krystianowi1000 (bo tak właśnie mama Alki nazwała swoje dziecko), a nie Alka.
Alka chodziła do VI klasy szkoły podstawowej. Bała się, że wszystkie pandy będą się śmiać z imienia jej brata, ale tak się nie stało. Po prostu... Nie rozumiała dlaczego tak się dzieje. Nie brakowało jej przecież wrogów w szkole. Może to dzięki Madzi202026, jej przyjaciółki, która ma siostrę-która-przypadła-do-gustu-pani-dyrektorce i wszyscy boją się, że poskarży się jej (to znaczy dyrektorce)... Całkiem możliwe, prawda?
Gdy Alka tak rozmyślała, ktoś ją szturchną w bok. Podskoczyła i popatrzyła w stronę skąd najprawdopodobniej pochodziło szturchnięcie:
- Pani Dzunia2002 cię pyta! 
Wyszeptała Madzia202026 patrząc na nauczycielkę.
- Eee... No... O co pani pytała?
Przestraszyła się Alka.
Nauczycielka szurnęła butem, zrobiła krok w tył, potem krok do przodu, podeszła do tablicy, westchnęła i prawie krzyknęła:
-Skup się! -  następnie ściszyła głos - właśnie prosiłam cię, żebyś mi wytłumaczyła ile to 
6 x (18- 11).
Alka zaczerwieniła, następnie wydukała:
-6 x (18-11) to... Eee...
-Och Alka... A może Papryczka51 powie mi ile to jest?
- To jest 54 proszę pani.
Powiedziała pewna siebie Papryczka51.
Jak Alka nie znosiła Papryczki! Nawet kiedyś z niej żartowała, że po jej imieniu nie da się poznać czy jest dziewczyną czy chłopakiem, ale skończyło się na tym, że Papryczka już nigdy nie odezwała się do Alki. Chyba nawet dobrze... I tak jej nie lubiła!
ROZDZIAŁ II
                                       

Gdy Alka wróciła do domu, nie miała na nic ochoty.
-Pobaw się ze mną! - zapiszczał Krystian gdy zauważył, że już wróciła - Najlepiej w strażaków!
-Nie mam ochoty. A z resztą muszę się pouczyć.
Westchnęła Alka.
-Gdybym był waszym nauczycielem, to nie zadawałbym wam zadań domowych!
-Powiem to naszej pani z matmy - uśmiechnęła się Alka- ciekawe co powie...
- Och, jestem pewien, że się ze mną zgodzi!
-Tak sądzisz?
-Aha!
-A kto chce się pobawić w  strażaków?
-Ja!!! Ja chcę!!!
-To chodź...

Zabawa w strażaków polegała na tym, że Alka mówiła przez krótkofalówkę do Krystiana w które miejsce w ich domu ma pojechać swoim zabawkowym wozem strażackim. Ale to nie był taki zwykły wóz strażacki! Do tego wozu dało się wlać wodę i w tedy po naciśnięciu odpowiedniego guzika z wozu lała się stróżka wody. I stąd wzięła się nazwa ,,Zabawa w strażaków". Ale niestety, często po tej zabawie Alka była bardzo zmęczonai od razu szła spać. Tak samo stało się i tym razem.

Następnego  dnia Alka przypomniała sobie, że nie odrobiła zadań domowych, ale było już za późno, bo właśnie w tym momęcie do klasy weszła pani Smith - nauczycielka od polskiego.
Alka nawet nie miała pojęcia co było zadane...
Szybko zwieżyła się Madzi202026 ze swojego problemu, po czym dodała:
-Jak myślisz, czy pani Smith zauważy, że nie odrobiłam lekcji?
-Pewnie, że tak...
Dołączyła się Danusia300.
-To co ja mam robić?!
-Po prostu siedź spokojnie i staraj nie rzucać się w oczy!
Poradziła jej trochę zbyt głośno Madzia.
-Co się tam dzieje?! Ma być cisza, gdy sprawdzam obecność! - Krzyknęła pani Smith, po czym dodała- Cóż ja tu widzę... Alka407 mało ocen...
Popatrzyła kwaśno na Alkę
-Alka! Przed tablicę!
Alka z ociąganiem wstała z ławki i powlekła się przed tablicę. Od razu po tym pani ją zapytała:
-Kto ty jesleś?
-Panda mała
-Jaki znak twój?
-Główka pandy mała
-Czym twa ziemia?
-Moim domem
-Czy go kochasz?
-Kocham szczeże
-A w co wierzysz?
-W Panfu wierzę

-Siadaj
Przez resztę lekcji Alce szło bardzo dobrze. Gdy usłyszała ostatni dzwonek poderwała się z ławki i krzyknęła:
-WOLNOŚC!!!
Po czym wybiegła z klasy. Za sobą słyszała wesołe krzyki pand z jej klasy.

 



ROZDZIAŁ III
Alka siedziała na sofie w domu. Oglądała TV.  Nie mogła się doczekać. Czego? No jak to czego?! Odwiedzin babci Kolusi! 
                                                                 *      *       *
Babcia Kolusia była cały czas roztargniona, ale zmieniało się to na czas kiedy odwiedzała Alkę. To była taka sympatyczna panda! A na dodatek zawsze kiedy babcia ją odwiedzała, to Alka miała dla niej jakiś prezent! Nie żeby babcia Kolusia obraziła by się gdyby Alka jej nic nie dała... Ale to takie sympatyczne ze strony Alki! Może to też dlatego, że babcia bardzo rzadko ją odwiedzała... No właśnie. Babcia Kolusia, chociaż była babcią dalej pracowała, więc miała baaardzo mało czasu, żeby odwiedzać Alkę. A gdzie pracowała? Pytanie za sto punktów, gdzie może pracować taka starsza panda?
No jasne, że w sklepie z upominkami!
Babcia nie za bardzo lubiła swoją pracę. Cały czas była zabiegana; albo nie miała komuś wydać, albo któraś panda coś wyniosła ze sklepu bez zapłacenia... przerastało ją to! Ale Alka, taka pomocna, mała panda zawszę ją przekonywała, żeby nie zwalniała się, za co była jej wielokrotnie wdzięczna.



ROZDZIAŁ IV



Babcia Kolusia była spóźniona o dobrą godzinę. Zupa którą zrobiła mama Alki już dawno wystygła.
-Może coś jej wypadło?...
Zapytała sama siebie Alka.  
-No ale co jej miało wypaść? - Rozmyślała - Przecież nic ze sobą nie nosi. Nawet nie ma torebki jak każda zwyczajna panda płci żeńskiej...
Przełączyła kanał, bo właśnie leciała reklama gumy ,,Hubba - Bubba" na ekranie telewizora. Teraz pojawił się na nim sympatyczny delfinek Dolfiś, czyli kreskówka dla małych pand którą Krystian1000 tak uwielbia. PSTRYK! Teraz na ekranie pojawiła się wymalowana na różowo panda-księżniczka.
-Krystian, patrz! - Zawołała brata - Dalej puszczają ten pokaz mody dla 6-cio latków!
Krystian przywlókł się i wskoczył na kanapę. 
-Eee... Ja wolę jak mówią jak zrobić strój Spider-Mana...
Po czym zwlókł się z kanapy i jeszcze dorzucił:
-Aha, zapomniałem ci powiedzieć. Babcia Kolusia dzwoniła jak byłem sam. Ale mama nie pozwala mi odbierać jak nikogo nie ma w domu, więc wolałem zaczekać na ciebie.
- Babcia Kolusia? Jesteś pewny?
Ożywiła się Alka.
-Na 123456789097654321111 procent!
-To już do niej dzwonię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz